Dzisiejsze Biuro Operacji Antyterrorystycznych KGP wywodzi się z Wydziału Zabezpieczenia, który powstał w roku 1976 w ramach Komendy Stołecznej Policji. W latach 90. przekształcono go w Wydział Antyterrorystyczny KSP. Podczas reformy policji w 2000 r. powołano Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji.

Trzy lata później policyjni komandosi utworzyli Zarząd Antyterrorystyczny w ramach CBŚ. Wtedy, po fatalnej w skutkach akcji w Magdalence, powołano Biuro Operacji Antyterrorystycznych (BOA), które istnieje w tej formie do dziś.

Piekielna selekcja

To prawdziwa elita - podkreśla Waldemar Zubrzycki, dowódca BOA i zastępca dyrektora Głównego Sztabu Policji KGP. Dostanie się do jednostki antyterrorystycznej poprzedza bardzo ciężki egzamin. Jednym z punktów jest morderczy, 48-godzinny marsz w górach, gdzie kandydaci muszą wykonać różne zadania zlecone przez dowódcę. W ubiegłym roku piekielną selekcję przeszło zaledwie 15% z tych, którzy chcieli spróbować swoich sił jako "kominiarze".

Nie ma miejsca dla Rambo

Niezwykle ważne są predyspozycje charakterologiczne i wierność tradycyjnym wartościom. Liczy się nie tylko zdyscyplinowanie, ale również braterstwo i lojalność. Tu nie ma miejsca dla indywidualistów w stylu Rambo - przekonują antyterroryści. Chociaż poszczególni funkcjonariusze są specjalistami w swoich dziedzinach, to tworzą oni zespół, żywy organizm, w którym wszystkie organy są nieodzowne do egzystencji całości.