Antyterrorysta to człowiek, który chce nieść pomoc. Jest gotowy na poniesienie ofiary dla dobra innego człowieka. Ekstremalne egzaminy zdają najczęściej ci, którzy wyczynowo trenowali jakieś sporty. Na pierwszej linii walki z terrorystami i przestępcami stają niewolnicy adrenaliny. Nie brak wśród nich specjalistów od sztuk walki, lekkoatletów, zapaśników, bokserów, którzy w "cywilu" wywalczyli tytuły mistrzów.

Idealnego kandydata na antyterrorystę można opisać słowami: młody, zdrowy, odporny i zrównoważony psychicznie, o stabilnej sytuacji osobistej, silny, wysportowany, wybitnie wyszkolony wojskowo i policyjnie.

Antyterroryści: dyskretni i dyspozycyjni przez 24 godziny na dobę

Antyterroryści znają perfekcyjnie zasady poruszania się i działania w ekstremalnych warunkach i sytuacjach, są przystosowani do działań w grupie, dyspozycyjni przez 24 godziny na dobę. Antyterroryści stale doskonalą swoje umiejętności i możliwości fizyczne podczas ćwiczeń.

Poza tym antyterrorysta, czy to w służbie policyjnej, czy wojskowej powinien cechować się takimi dodatkowymi cechami jak: lojalność wobec dowództwa i kolegów, nieprzekupność. Ważna jest także umiejętność życia "w cieniu" ponieważ służba w elitarnej jednostce antyterrorystycznej ze względów bezpieczeństwa samego funkcjonariusza i jego rodziny powinna być otoczona dyskrecją. Funkcjonariusz jednostki antyterrorystycznej, jak powiedziałem wcześniej - elitarnej, powinien być też elitarnie wynagradzany.

We współczesnym świecie istnienie jednostek antyterrorystycznych jest koniecznością. Konieczna jest też ich stała gotowość do podjęcia działań tu lub tam, lub w jeszcze innym miejscu na świecie. Antyterrorysta musi więc być w stałym pogotowiu, jak Straż Pożarna. Musi mieć spokojną głowę o dom, żonę, dzieci. Po dniu wyczerpujących, codziennych ćwiczeń w koszarach nie powinien wynajmować się nawet najbardziej legalnie jako bramkarz dyskotek, ochroniarz w banku czy "stójkowy" w supermarkecie. Po dniu ćwiczeń w koszarach może jedynie pielęgnować ogródek, łowić ryby, bawić się z dziećmi, dziękując Bogu za to, że służbowy "pager" przy pasku u spodni nie dzwoni mu na alarm...